Szantaż, zdrada i poruszająca tajemnica: Gdy Krysia przychodzi do biura i żąda trzech milionów za mi…

polregion.pl 21 godzin temu

Sabina wyłączyła komputer i zaczęła zbierać się do wyjścia.
Pani Sabino, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, iż to sprawa osobista.
Wpuść ją, niech wejdzie.

Do gabinetu weszła niska, kręcona dziewczyna w krótkiej spódnicy.
Dzień dobry. Nazywam się Jagoda. Mam dla pani pewną propozycję.
Dzień dobry, Jagodo. interesująca sprawa, bo chyba się nie znamy
Z panią nie. Ale z pani mężem, Konradem, i owszem. Proszę bardzo.

Dziewczyna podeszła do biurka i rzuciła na nie kartkę. Sabina podniosła ją i zaczęła czytać.
Jagoda Kamińska, ciąża 5-6 tydzień
Co to jest? Nie rozumiem… Po co mi to?
Proste. Jestem w ciąży z pani mężem.

Sabina spojrzała na nią ze zdumieniem. Co za wiadomość?!
I czego ode mnie oczekujesz? Gratulacji?
Nie. Chcę od pani pieniędzy. jeżeli oczywiście zależy pani na mężu…
Za co dokładnie chcesz pieniądze?
Robię aborcję i znikam z życia Konrada. On nic nie wie o ciąży, przyszłam najpierw do pani. jeżeli się pani nie zgodzi, on odejdzie do mnie, bo pani nie może mieć dzieci. Wiem wszystko o was. Co pani na to?

Sabina próbowała się pozbierać. Myśli plątały się jej po głowie.
Ile chcesz za swoją tajemnicę?
Tylko trzysta tysięcy złotych. To dla pani drobne. A mąż zostanie przy pani i razem doczekacie starości

Ależ szlachetna propozycja! Dzięki za taką możliwość! Dobrze, Jagodo. Zostaw mi numer telefonu, przemyślę to i odezwę się.

Niech pani nie zwleka, czas goni. Muszę zdążyć, jeżeli mam usunąć ciążę…

Jagoda napisała numer na karteczce i wyszła z gabinetu.

Pani Sabino, to już wychodzi pani? Pani Aniela czeka…

Sabina złożyła kartkę na pół i schowała do torebki.
Tak, wychodzę. Do jutra, Anielo!

Sabina opuściła biuro i wsiadła do swojego auta. Co tu się właśnie wydarzyło? Kim jest ta Jagoda? Czyżby Konrad rzeczywiście zrobił dziecko innej?

Po powrocie do domu długo oglądała kartkę. Musiała wszystko przemyśleć, bo niedługo miał wrócić mąż…

Kochanie, już jestem! Co to za zapach, aż ślinka cieknie?
Chodź do kuchni, zaraz zobaczysz…

Konrad zacierając ręce wszedł do kuchni. Sabina siedziała w fotelu, noga na nodze, patrząc w niego nieprzerwanie.

Co się stało? Dlaczego tak na mnie patrzysz? Aż mi się nieprzyjemnie zrobiło…
Konrad, kim jest Jagoda Kamińska?
To pracownica firmy, z którą współpracuję. A co?
To tyle, iż jest z tobą w ciąży Proszę, przeczytaj to.
Konrad zdumiony wziął kartkę ze stołu i przeczytał.
To niemożliwe Przecież z nią NIC mnie nie łączyło. Jakim cudem?!
Ty wiesz lepiej. Ona żąda ode mnie trzysta tysięcy złotych za usunięcie ciąży. W przeciwnym razie, twierdzi, odejdziesz do niej.
Nic nie rozumiem! Skąd jej się to wzięło?! Sabinko, przysięgam ci na moją kolekcję płyt, NIC nie rozumiem… Jakaś bzdura.
Myślę podobnie. Nie żebym wierzyła, iż jesteś święty… Ale mam dobrą intuicję do ludzi, widzę, iż ona kłamie. Chce łatwo zarobić.
Mogę poddać się każdej kontroli, niczego się nie boję. Ten jej wymysł to kompletna bajka! Poza tobą nie potrzebuję nikogo, kochanie…
Dobrze, rozumiem. Kolacja czeka, chodźmy jeść.

Następnego dnia Sabina zadzwoniła pod numer zostawiony przez Jagodę i umówiła ją do gabinetu. Pół godziny później dziewczyna przybiegła.

Słuchaj, Jagodo. Konrad nie jest ojcem twojego dziecka. Wierzę mu. Chciałaś wyłudzić pieniądze, ale ci się nie powiedzie. Możesz zrobić, co chcesz.
interesująca pani jest Tak święcie mu pani ufa? Taka pewna siebie? W lustro pani patrzyła? Zresztą, czterdziestka dobija, choć dobrze się pani trzyma zawsze znajdzie się młodsza i atrakcyjniejsza.

Masz jeszcze coś do dodania?
Tak. Mogę pani sprzedać to dziecko. Zrobicie genetyczne testy, ojcem jest Konrad. Jestem na sto procent pewna.
Ale przecież nic między wami nie było? Jak to możliwe?
Dobrze, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu był firmowy wyjazd, poznałam wtedy Konrada. Wcześniej wspólny znajomy zdradził, iż Konrad jest mężem bogatej kobiety, która nie może mieć dzieci, choćby przez surogatkę. A przecież fajnie by było mieć dziecko, swoje.

Idealny sposób, żeby zarobić. Próbowałam go uwieść, ale zupełnie na mnie nie reagował, choć zwykle faceci nie mogą mi się oprzeć.
Młoda, ładna, zgrabna. Postanowiłam podejść do tego inaczej. Moja siostra jest farmaceutką, dała mi specjalny proszek po nim człowiek traci pamięć i jest jak we śnie.
Poczęstowałam Konrada napojem, w którym rozpuściłam ten specyfik. Zabrałam go do siebie, posłuszny, nie wiedział co się dzieje. Traf chciał, iż akurat miałam owulację no i jestem w ciąży. On nie pamięta nic. Tak to możliwe. Mam także wideo.

Jagoda położyła na stole telefon i puściła nagranie. Konrad bez ubrania, zamroczony, leży na łóżku, nie reagując na kamerę.

Usunąć ciążę żaden problem. Zdrowie dopisuje. Ale kocham pieniądze, szczególnie łatwe. Nie wierzę, iż pani pójdzie na policję zbyt wysoką ma pani pozycję, po co rozgłos.
Myślałam, iż przyjmie pani moją propozycję, ale nie. W takim razie urodzę i oddam pani to dziecko. Obiecuję robić badania, dobrze się odżywiać, wszystko jak należy. Trzysta tysięcy złotych i dziecko jest pani.

Sabina słuchając była w szoku. Jak można być tak cynicznym?!
Jagodo, brak mi słów! Twoje miejsce to więzienie, jesteś oszustką!
Cóż, trzeba sobie radzić w życiu! Mam ogromne długi. Stary bogaty facet miał mnie utrzymywać zmarł nagle.
Zastanów się, Sabino. Oddzwonię za trzy dni.

Jagoda wyszła. Sabina wypiła szklankę wody, głowa ją rozbolała. Ale się wpakowała…

Wieczorem opowiedziała wszystko mężowi. On też był wstrząśnięty.
Zostałem wykorzystany Zgłoszę ją na policję
Konrad, dzisiaj różne rzeczy się dzieją. Spójrz na to inaczej. Przeczytałam, iż w siódmym tygodniu można zrobić test DNA płodu.
Najpierw ustalmy, czy to w ogóle twoje dziecko. Po drugie oboje marzyliśmy mieć własne… Ale niestety, życie zdecydowało inaczej.

Nie chcieliśmy adopcji. A tu, jeżeli się potwierdzi, to twoje. Wiem, w paskudny sposób poczęte, ale może to szansa od losu? Być może mamy uratować to maleństwo i siebie przed samotnością Myślałeś o tym?
Taa, jeszcze chwal tę oszustkę… Dla mnie niech usunie ciążę i da nam spokój! Jeszcze mamy jej płacić za takie coś?

Konrad ze złości wyszedł z pokoju.

Sabina wspomniała czasy sprzed dziesięciu lat…

Z Konradem studiowali razem. Od razu między nimi zaiskrzyło, miłość od pierwszego wejrzenia. Wzięli ślub, wynajmowali mieszkanie. Po studiach Sabina błyskawicznie zaczęła robić karierę. Jej wujek pomógł jej założyć własną firmę, pożyczył pieniądze na rozwój.
Szybko się odwdzięczyła i oddała dług z nawiązką. Konrad otworzył sklep, ona rozwijała biznes. Było im dobrze. Bardzo chcieli dzieci, niestety bez skutku.

Pewnego wieczoru wracali pieszo z restauracji. Była piękna pogoda, przyjemnie się spacerowało.
Nagle napadła ich grupa pijanych chłopaków, jeden z nich rzucił się z nożem na Konrada, Sabina osłoniła go własnym ciałem i dostała cios w brzuch.
Kilka dni lekarze walczyli o jej życie. Udało się ją uratować, ale straciła możliwość posiadania dzieci konieczna była operacja usunięcia macicy i jajników. Bardzo przeżyła tę wiadomość.

Konrad wspierał ją jak tylko mógł. Miał wyrzuty sumienia lepiej, gdyby to on przyjął ten cios…
Sabina czasem chodziła do kościoła, modliła się za bliskich, zapalała świeczki, dawała jałmużnę ubogim.
Przy jednym z takich wyjść wręczyła parę złotych starszej kobiecie siedzącej przy świątyni.

Bóg zapłać, kochana. Widzę, iż coś cię dręczy. Nie martw się powiedziała staruszka.
Tak, babciu, mam wszystko oprócz dziecka. I tego nigdy nie będę mieć… Trudno się z tym pogodzić…
Rozumiem cię… Sama nie mam dzieci… Ale przyjdzie do was dziecko. I to bardzo niezwykłą drogą…

Sabina westchnęła i poszła dalej. Co stare babcie mogą wiedzieć…?

Z czasem pogodziła się z losem, rzuciła się w wir pracy. Małżeństwo mimo problemów coraz mocniejsze. Aż tu nagle taka sprawa…
Udało się nakłonić Konrada do badania DNA. Również Jagoda oddała krew w dziewiątym tygodniu ciąży. Wynik potwierdził Konrad jest ojcem.

I co, przekonała się pani, iż nie kłamię? Zapłaci pani za dziecko? spytała kpiąco Jagoda.
Powiem tyle. Gdybyśmy naprawdę chcieli, kobieta za urodzenie dziecka Konrada nie kosztowałaby nas aż tyle. I nie zamierzaliśmy tego robić. Ale skoro już tak się stało, przyjmiemy dziecko. Damy ci sto pięćdziesiąt tysięcy.

Ty dostajesz pieniądze, my dziecko. Umowa, wszystko legalnie uregulujemy.
Mówiłam przecież trzysta tysięcy! Jakiś targ?!
Teraz my ustalamy warunki. Nie chcesz nie dostaniesz ani grosza. Bądź wdzięczna, iż cię nie zgłosiliśmy na policję. Tacy już jesteśmy

***
Konrad, mam z nią umowę. Będziemy mieć dziecko.
Sabinko, po co to wszystko Jeszcze tej oszustce płacić
Może to los podarował nam szansę. Powinniśmy ją przyjąć…

Całą ciążę Jagoda chodziła do lekarzy, robiła badania, dbała o siebie. Na czas urodził się zdrowy, silny chłopczyk.
Jagoda zrzekła się dziecka, Konrad jako ojciec zabrał syna do domu. Formalności zajęły trochę czasu, ale gwałtownie wszystko uregulowano.

Jagoda wzięła pieniądze i zniknęła z ich życia. Znajomym powiedzieli, iż urodziła surogatka.

Dziękuję, iż urodziłaś mojego męża dziecko powiedziała jej na pożegnanie Sabina.

A chłopczyk, nazwany przez nich Janek, zamieszkał z Sabiną i Konradem.

Konrad, widzisz, jak bardzo jest do ciebie podobny…
Myślisz? Nie znam się na dzieciach Ale przyznaję, przystojniak jak ja…
Pamiętasz tę staruszkę pod kościołem, opowiadałam ci o niej? Przepowiedziała, iż będziemy mieli dziecko, i to w niezwykły sposób
Przytulili się do synka. Nie wiedzieli, co ich czeka, ale byli szczęśliwi…
Bo często los spełnia nasze prośby w sposób, którego nigdy byśmy się nie spodziewali.

***
Kilka miesięcy później Sabina usłyszała w Wiadomościach, iż odnaleziono w mieszkaniu martwą Jagodę. Okoliczności jej śmierci wyjaśnia prokuratura. Przegrała własną grę

***
Żyj więc tak, by nigdy nie używać innych ludzi jak przedmiotów, bo każde zło prędzej czy później znajdzie drogę powrotną. Prawda i dobro zawsze mają ostatnie słowo.

Idź do oryginalnego materiału