Jeszcze na początku XX wieku nie było mowy o żadnym dzieciństwie, a nastolatków traktowano niemal tak samo jak dorosłych. Maluchy - o ile przeżyły okres niemowlęcia - gwałtownie stawały się użyteczne i pomocne. Już czterolatek (a czasem choćby i trzylatek) mógł przecież sprzątać izbę, opiekować się młodszym rodzeństwem. Do zadań najmłodszych dzieci należało również karmienie kur czy pilnowanie pasących się gęsi. Dawna wieś była również przepełniona zabobonami, czasem takimi, które niosły dyskomfort lub zagrożenie. Przykład? Niegdyś wierzono, iż dziecko płacze, bo zostało zauroczone albo przeklęte. Niemowlętom wiązano również w becikach ciasno rączki i nóżki, bo uważano, iż dzięki temu maluch będzie "rósł prosto".
REKLAMA
Zobacz wideo Aneta Zając: o ile jeden rodzic obraża drugiego, to tak naprawdę obraża dziecko
Niemowlęta na wsi. "Bóg dał, Bóg wziął"
Pojawienie się na świecie dziecka kiedyś nie było czymś wyjątkowym. Ot, zwykła kolej rzeczy. Powód? Wysoka śmiertelność, która prowadziła do zobojętnienia na ich los. Mówiono wtedy: "Bóg dał, Bóg wziął" i życie toczyło się dalej.
Z tego względu okres ciąży, porodu i połogu był naznaczony wieloma zabobonami. Przestrzeganie wymyślonych zasad miało uchronić położnicę i jej dziecko przed przedwczesną śmiercią. Wystrzegano się więc wszelkich złych uroków, a te zgodnie z dawnymi przesądami mogły rzucić wdowy, kobiety bezdzietne i porzucone, albo takie, którym źle się wiedzie w życiu. "Wierzono, iż zazdrość może 'przejść przez oczy' i wtedy dziecko przestaje spać, płacze, słabnie i chudnie. Dlatego kiedy na dworze pojawiały się sąsiadki, matki odruchowo zasłaniały dziecko chustą albo odwracały się bokiem - jakby chroniły je spojrzeniem" - dowiadujemy się z tiktokowego filmu.
Kolejnym zabobonem była sama kolebka, a adekwatnie pusty mebel - bez dziecka w środku. Kiedyś wierzono, iż nie wolno bujać pustej kołyski, bo to przynosi nieszczęście - sprowadza na dziecko śmierć lub ciężką chorobę. W chacie, w której pojawiło się niemowlę, chowano lub zasłaniano lustra. Powód? Ludzie na wsi wierzyli, iż jeżeli maluch zobaczy swoje odbicie, straci mowę i zacznie się wolniej rozwijać. Rytualnie podchodzono również do kąpieli. Oczywiście nie były one zbyt częste, bo przecież "częste mycie skraca życie", ale to pierwsze zamoczenie dziecka w wodzie było pewnego rodzaju ceremoniałem. "Do wody wkładano chleb - żeby nie było głodne, monetę - żeby było bogate, zioła - na zdrowie. Czasem dorzucano też odrobinę soli na 'złe oko' i jajko - na siłę i zdrowie" - dowiadujemy się z opublikowanego filmu. Ów akt nie tyczył się tylko tej pierwszej kąpieli, ale okazuje się, iż także tej po chrzcie świętym.
Babcia mojego męża kilka razy nas przestrzegała, żebyśmy tylko nie kąpali dziecka od razu po chrzcie. Mieliśmy przeczekać kilka dni, bo ponoć zbyt wczesna kąpiel zmywała te wszystkie magiczne moce chrztu. Dla mnie trochę dziwne i przyznam szczerze, iż puściłam to mimo uszu, bo nie wyobrażałam sobie, jak można nie umyć dziecka w ogóle
- opowiada Ania, mama pięcioletniego Tymka.
Becik - symbol dawnych czasów i krochmal, który miał pomóc na odparzenia
Jeszcze do nie tak dawna popularne były u nas słynne beciki. Starsze pokolenia mam i babć sugerowały ciasne obwiązywanie dzieci, bo ponoć dzięki takiemu zabiegowi maluchy czuły się dobrze, gwałtownie zasypiały i nie płakały. Wygląd dawnych becików odbiegał znacznie od tych znanych nam współcześnie. Dawniej to były po prostu puchowe lub pierzowe kołderki, służące do ciasnego owijania niemowląt. Były wiązane troczkami, posiadały ozdobne falbanki, a ich celem było zapewnienie ciepła, poczucia bezpieczeństwa oraz usztywnienie sylwetki dziecka podczas trzymania.
Matki wierzyły, iż jeżeli podniosą dziecko pionowo, oczy mogą 'wykręcić mu się na drugą stronę', dlatego przez pierwsze miesiące życia niemowlę leżało na plecach, ciasno owinięte w becik, z wyprostowanymi nogami, żeby 'dobrze rosło'
- dowiadujemy się z tiktokowego filmu.
Niemowlęta na dawniej wsiFot. screen Tik Tok / piotrek.strak
Maluch, który spędzał w takim beciku długie godziny, nie mógł liczyć na częste zmienianie pieluszki. Pojawiały się wtedy odparzenia. By się ich pozbyć, kąpano dziecko w krochmalu. Taka kąpiel łagodziła wypryski, podrażnienia i odparzenia oraz zmniejszała świąd. Przepis był prosty: na każdy litr wody trzeba przygotować pięć płaskich łyżek mąki ziemniaczanej.
Wspominając dawne czasy, warto również nadmienić, iż te maluchy, które często płakały i marudziły, stawały się obiektem zainteresowania stworów z zaświatów. Każde nietypowe zachowanie tłumaczone było np. podmianą dziecka przez demona, lub nawiedzaniem nocą przez zmorę.
A Ty? Co sądzisz o dawnych zabobonach i niektórych przesądach? A może znasz inne, o których wspominali Twoi przodkowie? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.











