Takie będą Rzeczypospolite… A kto dziś chowa młodzież?

wschodni24.pl 1 miesiąc temu

Do pierwszego dzwonka zostały dwa tygodnie, a znowu słyszymy o kryzysie kadrowym w polskich szkołach. Brakuje nauczycieli. Padają liczby, mówi się o wynagrodzeniach, podwyżkach, powiązaniu pensji ze wskaźnikami gospodarczymi.

I bardzo dobrze, iż mówi się o pieniądzach. Dobry nauczyciel powinien dobrze zarabiać.

Tylko czy naprawdę cały kryzys polskiej szkoły można przeliczyć na złotówki?

Jan Zamoyski powiedział przed wiekami:

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

I chyba warto dziś te słowa wyjąć z podręcznika historii i potraktować całkiem serio.

Bo nauczyciel nie jest tylko człowiekiem, który ma wejść do klasy, przeprowadzić 45 minut lekcji, wpisać temat do dziennika i wystawić ocenę.

Nauczyciel przez kilka, czasem kilkanaście lat uczestniczy w kształtowaniu młodego człowieka.

Może rozbudzić ciekawość świata. Może nauczyć myślenia. Może pokazać, iż nie każda informacja znaleziona w internecie jest prawdą.

Ale może również zrobić coś dokładnie odwrotnego.

Dlatego martwią mnie nie tylko puste miejsca w pokojach nauczycielskich.

Martwi mnie pytanie: kto te miejsca będzie zajmował?

Jeżeli zawód traci prestiż, daje niewystarczające wynagrodzenie i coraz mniej młodych, zdolnych ludzi widzi w nim swoją przyszłość, pojawia się niebezpieczeństwo selekcji negatywnej.

Nie twierdzę, iż każdy nauczyciel powinien być chodzącą encyklopedią. Nie musi wiedzieć wszystkiego.

Powinien jednak mieć jedną cechę absolutnie podstawową: świadomość, iż sam również musi się uczyć.

Bo świat się zmienił.

Uczeń ma dziś w kieszeni telefon, a w nim dostęp do większej ilości informacji, niż kilka pokoleń temu mieściła niejedna biblioteka.

I tutaj zaczyna się prawdziwa rola współczesnego nauczyciela.

Nie ścigać się z Google’em na liczbę zapamiętanych dat i definicji.

Nauczyć młodego człowieka, jak sprawdzić, czy to, co podpowiada mu „wujek Google”, w ogóle jest prawdą.

Jak odróżnić źródło od opinii.

Informację od manipulacji.

Wiedzę od internetowej bzdury powtarzanej tysiąc razy.

A za chwilę będzie jeszcze trudniej. Młodzi ludzie coraz częściej nie pytają już Google’a. Pytają sztuczną inteligencję.

I ona również może się mylić.

Dlatego szkoła przyszłości nie może polegać wyłącznie na przekazywaniu informacji. Informację młody człowiek znajdzie w kilka sekund.

Szkoła powinna nauczyć go myśleć.

Kwestionować.

Sprawdzać.

Dyskutować.

Przyznać: „nie wiem, sprawdzę”.

I właśnie dlatego nauczyciel potrzebuje dziś nie tylko wyższej pensji.

Potrzebuje wiedzy, autorytetu, kompetencji, pokory i ciągłego rozwoju.

Bo jeżeli przed młodym człowiekiem stanie ktoś przekonany o własnej nieomylności tylko dlatego, iż po drugiej stronie biurka siedzi uczeń, możemy podnosić pensje choćby co roku, a problemu polskiej edukacji nie rozwiążemy.

Oczywiście mamy tysiące świetnych nauczycieli. Ludzi z pasją, którzy po lekcjach przygotowują materiały, prowadzą koła zainteresowań, rozmawiają z uczniami i potrafią przyznać, iż czegoś nie wiedzą.

I właśnie takich ludzi szkoła powinna zatrzymywać.

Dobrze im płacić.

Dawać możliwość rozwoju.

I przywrócić ich zawodowi należny prestiż.

Ale jednocześnie powinniśmy wymagać.

Bo wakat w szkole jest problemem.

Jednak nauczyciel bez wiedzy, pasji i gotowości do uczenia się może być problemem znacznie większym.

Za dwa tygodnie zabrzmi pierwszy dzwonek.

Może więc zamiast pytać wyłącznie:

„Ilu nauczycieli nam brakuje?”

warto zadać jeszcze jedno pytanie:

„Jakich nauczycieli potrzebują nasze dzieci?”

Bo Jan Zamoyski powiedział to ponad czterysta lat temu, a my przez cały czas próbujemy zrozumieć sens jego słów.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Tylko dziś trzeba dopisać do nich jeszcze jedno:

A młodzież będzie taka, jakich będzie miała przewodników.

Idź do oryginalnego materiału