– Tato, więcej do nas nie przychodź! Bo kiedy wychodzisz, mama zawsze zaczyna płakać. I płacze aż do…

newskey24.com 17 godzin temu

Ty, tato, już do nas nie przychodź! Bo jak wychodzisz, mama zawsze zaczyna płakać. I płacze aż do samego rana.

Ja zasnę, obudzę się, znów zasnę i znów się obudzę, a mama tylko płacze i płacze. Pytam ją: Mamo, czemu płaczesz? Przez tatę?..

A ona mówi, iż nie płacze, tylko jej katar dokucza. Ale ja jestem już duża i wiem, iż taki katar nie sprawia, iż w głosie słychać łzy.

Tomek, tata Oli, siedzi z córką przy stoliku w kawiarni i miesza kawę małą łyżeczką w malutkiej białej filiżance, która już dawno wystygła.

Ola choćby nie tknęła swojego lodowego deseru, choć przed nią w pucharku prawdziwy majstersztyk: kolorowe gałki, przykryte listkiem mięty i wiśnią, a wszystko polane czekoladą.

Każda sześcioletnia dziewczynka nie mogłaby oprzeć się takiej pokusie. Ale nie Ola, bo ona już w zeszły piątek, chyba, postanowiła pogadać z tatą o czymś naprawdę ważnym.

Tata milczał długo, a potem powiedział:

To co mamy zrobić, córeczko? Nie widywać się w ogóle? Jak ja mam tak żyć?..

Ola zmarszczyła nos, taki śliczny – trochę jak u mamy, lekko kartofelkowaty, pomyślała, potem odpowiedziała mu:

Nie, tato. Ja też bym bez ciebie nie dała rady. Zróbmy tak. Zadzwoń do mamy i powiedz jej, iż w każdy piątek odbierasz mnie z przedszkola.

Możemy wtedy razem pospacerować, jeżeli będziesz chciał kawy albo lodów, pójdziemy do kawiarni. Ja ci opowiem, jak żyjemy z mamą.

Po chwili znów się zamyśliła i po minucie dodała:

A jeżeli będziesz chciał popatrzeć na mamę, to będę ją co tydzień nagrywała na telefon i pokazywała ci zdjęcia. Chcesz?

Tomek spojrzał na swoją mądrą córkę, uśmiechnął się lekko i przytaknął głową:

Dobrze, przyjmujemy taki układ, córeczko

Ola z ulgą westchnęła. Wzięła się za swoje lody. Rozmowa się jednak nie skończyła, bo zostało jeszcze coś najważniejszego do powiedzenia. Tak więc gdy kolorowe gałki zostawiły jej pod nosem wąsy z lodów, oblizała je językiem i znów spoważniała, prawie jak dorosła.

Prawie jak kobieta. Która musi dbać o swojego mężczyznę. choćby jeżeli ten już nie jest młody tata miał w zeszłym tygodniu urodziny. Ola z tej okazji narysowała mu w przedszkolu laurkę, starannie kolorując wielką liczbę 28.

Twarz dziewczynki znów zrobiła się poważna, zmarszczyła brwi i powiedziała:

Wydaje mi się, iż powinieneś się ożenić

I wielkodusznie skłamała, mówiąc:

Przecież nie jesteś taki stary

Tata docenił dobry gest córki i lekko się zaśmiał:

No tak, nie taki bardzo…

Ola z entuzjazmem dodała:

Nie bardzo, nie bardzo! Widzisz, pan Sławek, co już dwa razy do mamy przychodził, to choćby jest łysy, trochę. O tutaj

Ola dotknęła czubka głowy, głaszcząc swoje miękkie loczki. Dopiero potem zrozumiała, gdy tata wyraźnie się spięł i ostro spojrzał w jej oczy, iż zdradziła maminy sekret.

Wtedy putła obie dłonie do ust i otworzyła szeroko oczy, jakby się przestraszyła i zmartwiła.

Pan Sławek? Kto to taki, co tak często was odwiedza? To ten mama szef?.. powiedział Tomek prawie głośno, niemal na całe miejsce.

Ja, tato, nie wiem Ola aż się speszyła widząc tak gwałtowną reakcję Może i szef. Przychodzi, przynosi mi cukierki. I tort nam kupił.

I jeszcze Ola waha się czy powiedzieć coś tak osobistego tacie mamie kwiaty.

Tata, splatając palce na stole, zamilknął na długo. Ola od razu wiedziała, iż właśnie teraz jej tata podejmuje jakąś bardzo istotną decyzję w swoim życiu.

Więc młoda kobieta czekała cierpliwie, nie poganiając go z wnioskami. Już wiedziała, a raczej przeczuwała, iż wszyscy mężczyźni są trochę oporni i trzeba ich czasem popchnąć do adekwatnych decyzji.

A kto ma to zrobić, jeżeli nie kobieta, szczególnie ta, która jest dla niego najważniejsza na świecie?

Tata milczał, milczał i w końcu się zebrał. Westchnął głośno, podniósł głowę i powiedział Gdyby Ola była starsza, zrozumiałaby, iż powiedział to takim tonem, w jakim Otello zadawał Desdemonie swoje tragiczne pytanie.

Ale póki co o Otellu, Desdemonie i innych romantycznych kochankach Ola nic nie wie. Uczy się jeszcze życia, patrzy na ludzi wokół, jak cieszą się i czasem męczą przez drobiazgi.

No więc tata powiedział:

Idziemy już, córeczko. Już późno. Odprowadzę cię do domu. I porozmawiam z mamą.

O czym tata zamierzał rozmawiać, Ola nie zapytała, ale od razu zrozumiała, iż to bardzo ważne. gwałtownie zabrała się do kończenia deseru.

A potem zrozumiała, iż decyzja taty jest o wiele ważniejsza choćby od najlepszych lodów na świecie, więc zręcznie rzuciła łyżeczkę na stół, zsunęła się z krzesła, wytarła usta i nosem pociągnęła, patrząc na tatę powiedziała:

Jestem gotowa. Chodźmy

Do domu nie szli, a niemal biegli. A adekwatnie biegł tata, bo Oli nie wypuszczał z ręki przez co dziewczynka prawie powiewała jak chorągiewka.

Kiedy wpadli do klatki schodowej, drzwi windy właśnie się zamknęły, wywożąc kogoś z sąsiadów do góry. Tata zerknął na Olę trochę ze zdziwieniem. Ona spojrzała z dołu do góry:

No i co? Na co czekamy? Przecież to tylko siódme piętro

Tomek wziął córkę na ręce i ruszył po schodach.

Gdy po długim dzwonieniu mama wreszcie otworzyła drzwi, tata od razu zaczął od najważniejszego:

Nie możesz tego zrobić! Jaki Sławek? Przecież kocham cię. I mamy Olę

Potem nie wypuszczając córki z uścisku, objął jeszcze żonę. A Ola objęła ich oboje za szyję i zamknęła oczy, bo dorośli się całowali

Tak właśnie jest w życiu czasem dwójkę pogubionych dorosłych potrafi pogodzić mała dziewczynka, która kocha ich oboje, a oni kochają ją i siebie nawzajem, tylko często chowają dumę i urazy

Napiszcie w komentarzach, co o tym myślicie! Dajcie lajka.

Idź do oryginalnego materiału