Teraz będziecie mieli własne dziecko, a tę dziewczynkę czas oddać z powrotem do domu dziecka

newsempire24.com 2 godzin temu

Teraz będziecie mieli własne dziecko, a jej już czas wrócić z powrotem do domu dziecka

Kiedy w końcu mój syn doczeka się wnuka? Krystyna Nowak spojrzała z irytacją na synową siedzącą przy stole.

Dobrze pani wie, iż od trzech lat staramy się o dziecko Zofia ciężko westchnęła. Każde spotkanie zaczyna się od tego samego pytania. Co jeszcze może zrobić? Lekarze twierdzą, iż i ona, i Tomek są zdrowi.

No właśnie. Tyle lat po ślubie, a dziecka nie ma kobieta wzruszyła ramionami z pogardliwym uśmiechem. Pewnie miałaś dość burzliwą młodość.

Pani Krystyno, co to za insynuacje? wybuchnęła Zosia, zatrzaskując laptopa. Już wiedziała, iż dziś nie popracuje. Co ja pani zrobiłam? Proszę ze mną tak nie rozmawiać!

A co będzie, jeżeli nie przestanę? teściowa udawała zdziwienie. Pożalisz się Tomkowi? Może jeszcze myślisz, iż stanie po twojej stronie? Jestem jego matką, nie zapominaj o tym.

W odpowiedzi dało się słyszeć tylko trzask drzwi. Oczywiście, Zosia nie zamierzała nic mówić mężowi. I to nie dlatego, iż wybrałby matkę nie chciała go po prostu martwić.

**********************************************

Relacje Zosi z teściową były trudne od pierwszego spotkania. Krystynie nie pasowało w niej dosłownie wszystko. I wygląd przeciętny, i ubiór, i gotować nie umie Lista zarzutów była nieskończona. Teściowa od początku była przeciw związku, naciskała na syna, ale Tomek potrafił trzymać się swojego.

Wzięli ślub. Kobieta jakby nieco odpuściła, zwłaszcza, iż młodzi wprowadzili się do oddalonego mieszkania.

Ale minęło kilka miesięcy i Krystyna znalazła nowe pole do krytyki brak dzieci.

Na początku Zosia żartowała, iż są młodzi, chcą się jeszcze sobą nacieszyć, zrobić karierę. Krystyna wyraźnie za każdym razem podkreślała, iż na dzieci nie ma co czekać, a najlepiej, żeby było ich kilkoro.

Pod naporem teściowej Zosia uległa. I właśnie wtedy zaczęły się problemy. Przez trzy lata stale robiła badania, brała leki i nic. Jeden z lekarzy zasugerował, iż być może chodzi o psychikę. Krystyna tylko się roześmiała i kazała zmienić lekarza.

**********************************************

Po kolejnym starciu z teściową Zosia bezmyślnie przewijała Facebooka. Dziecięce zdjęcia ściskały jej serce; bardzo chciała mieć dziecko. Nie dla teściowej, ale dla siebie.

Nagle zauważyła post kobiety pracującej w domu dziecka. Przecież jest tyle dzieci bez rodziców…

Czy mogłaby pokochać cudze dziecko jak swoje? I wtedy, w głowie wyobraziła sobie rozpromienioną malutką buźkę i maleńkie rączki wyciągające się do niej. Zdecydowana, przysunęła klawiaturę i zaczęła szukać informacji.

Było mnóstwo formalności do załatwienia, badań, tysiące papierów. Ale pragnienie dziecka było silniejsze niż strach przed papierologią.

Pozostało przekonać Tomka. Bała się jego reakcji, ale on niespodziewanie zgodził się od razu. Zasugerował tylko, żeby to był niemowlak, prosto z interwencyjnego pogotowia opiekuńczego. Tak też zrobili.

Niedługo później powiększyła się ich mała rodzina. Od razu pokochali maleńką Anię, mającą pięć miesięcy. Jedyną osobą, która była temu przeciwna, była Krystyna, ale nikt nie chciał znać jej zdania. Tomek wręcz postraszył, iż wyprowadzi się z rodziną do Poznania, jeżeli matka nie przestanie awanturować się z tego powodu. Krystyna musiała przełknąć porażkę i przed znajomymi udawała kochającą babcię.

Minęło siedem lat. Ania skończyła pierwszą klasę, zyskała mnóstwo przyjaciół. Była pogodna i pomocna. Zosia nie wyobrażała sobie życia bez niej.

Latem całą rodziną pojechali nad morze. Ciepłe słońce, słona woda, biały piasek Czego chcieć więcej? Zwłaszcza, iż teściowa była wtedy daleko, nie miała jak zatruwać jej życia.

Pod koniec pobytu Zosia zaczęła się gorzej czuć. Nikomu nie mówiła, by nie martwić bliskich. Po powrocie jednak od razu zgłosiła się do lekarza.

Mimo jej starań, Tomek zauważył, iż coś jej dolega. Namówił ją do wcześniejszego powrotu, z obietnicą, iż jeszcze wrócą nad morze w ferie zimowe. Zosia się zgodziła.

Wyniki badań były dla nich ogromnym zaskoczeniem, ale i wielką radością. Będą mieć dziecko. Najbardziej cieszyła się Ania, która od razu zaczęła planować, jak będzie zabawną starszą siostrą.

Krystyna dowiedziała się o tym dopiero po kilku miesiącach, kiedy brzuch Zosi był już wyraźny. Wybrała moment, gdy w domu nikogo poza Zosią nie było i niespodziewanie przyszła z wizytą.

Nie będę pytać, czemu wcześniej nie powiedzieliście oznajmiła od progu, krytycznie oglądając brzuch Zosi. Mam do ciebie inny temat.

Jaki? Zosię zalała fala niepokoju.

Kiedy oddacie Anię z powrotem do domu dziecka powiedziała teściowa śmiertelnie poważnie. Teraz będziecie mieć własne, przybrana córeczka może wracać.

Zosi zabrakło słów. Jak można coś takiego powiedzieć, o dziecku, które stało się częścią rodziny?

To na serio?

Oczywiście prychnęła Krystyna, patrząc wyzywająco. Więc, kiedy?

Wynoś się stąd syknęła Zosia, ledwie hamując się, by na nią nie naskoczyć. I nie pojawiaj się tu nigdy więcej.

Bezceremonialnie wyrzuciła zaskoczoną kobietę za drzwi. Musiała ochłonąć. Zadzwonić do Tomka? Miał dzisiaj ważne spotkanie. Ale i tak musiała z nim porozmawiać.

**********************************************

Rozwścieczona Krystyna natychmiast pojechała do biura syna. Zignorowała sekretarkę i wtargnęła do gabinetu.

Twoja żona właśnie mnie wyrzuciła za drzwi, jak jakąś naciągaczkę!

Witaj, mamo odparł Tomek ciężko wzdychając. Co jej powiedziałaś, skoro choćby ona nie wytrzymała?

Zapytałam tylko, kiedy oddacie tę dziewczynę do domu dziecka usiadła naprzeciw niego, patrząc z wyrzutem. Wreszcie będziecie mieli własne dziecko. Potrzebuje więcej uwagi i pieniędzy.

Jak mogłaś w ogóle przyjść do tak potwornego wniosku? Tomek aż złamał długopis ze złości. Ani nigdzie nie oddamy. Jest moją córką, czy ci się to podoba, czy nie.

Skąd taki pomysł? Przecież to tylko przybrana. Już dość duża, wszystko jej wyjaśnicie.

Pamiętaj, żeby jej słowem nie pisnąć! odrzucił połamaną rzecz i uderzył pięścią w biurko. Rozumiesz?

A co mi zrobisz? odparła drwiąco i wyszła. Ta dziewczyna nie ma miejsca w naszej rodzinie. Dopilnuję tego.

Tomek długo patrzył na zamknięte drzwi. Weszła sekretarka, przepraszając za zamieszanie, ale on nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Usiadł zamyślony, z trudem podejmując decyzję, co dalej.

Nagle podniósł słuchawkę…

**********************************************

Zosia spaceruje powoli przez park, z uśmiechem obserwując, jak Ania opiekuje się rocznym braciszkiem. Wkłada w rolę starszej siostry całą duszę.

Na ławce obok siedzą dwie kobiety i rozmawiają o swoich synowych. Myśli Zosi mimowolnie wracają do teściowej.

Po tamtej feralnej wizycie nie widziały się już więcej. W ciągu tygodnia Tomek spakował rodzinę i przeniósł kilkaset kilometrów od rodzinnego Krakowa. Wiedział, iż to jedyny sposób, by nikt nie zniszczył życia Ani. Po Krystynie można się było spodziewać, iż wygada wszystkim, iż dziewczynka jest adoptowana.

Teraz żyją spokojnie. Mają wspaniałą córkę, uroczego synka, a niedługo pojawi się na świecie kolejne dziecko.

Tomek czasem dzwoni do ojca. Wie od niego, iż Krystyna nie odpuszcza teraz za to nadopiekuńczo kontroluje nowo poślubioną córkę. Tomek żałuje siostry, choć ona chyba choćby lubi zainteresowanie matki.

Cóż, oni mają swoje życie, on swoje. Patrząc dziś na rodzinę, czuje się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. I tego samego życzy innym.

Idź do oryginalnego materiału