Na forum internetowym Reddit pojawił się wpis, który idealnie obrazuje ten dylemat. Jedna z mam napisała, iż jej córka niedługo kończy rok i pojawiła się presja na zorganizowanie wielkiej imprezy, która prawdopodobnie będzie kosztować kilka tysięcy.
REKLAMA
Zobacz wideo Sprzedawał krzesła w mieszkaniu i w garażu. Krześlarz zrobił furorę
Kobieta dodaje: Byłoby świetnie dostać wartościowe prezenty zamiast kolejnych zabawek, których tak naprawdę nie chcemy. Wiemy, iż niezręcznie prosić o gotówkę, ale myśleliśmy o czymś w stylu "Kup lekcje pływania" albo "Daj pieniądze na studia", ale nie jesteśmy pewni, czy to też nie brzmi dziwnie.
W komentarzach pojawiły się różne opinie, ale jedna osoba zwróciła uwagę na ryzyko lekkiego nietaktu. "Wygląda to tak, jakbyś wykorzystywała przyjęcie urodzinowe swojego dziecka jako sposób na zbieranie gotówki od gości".
"Prezenty lądują w piwnicy"
Głos w tej sprawie zabrały też nasze czytelniczki. Niektóre mamy uważają, iż prośba o pieniądze może mieć sens, ale wyłącznie w przypadku bliskiej rodziny.
Moim zdaniem wypada poprosić o pieniądze, ale tylko wtedy, jeżeli chodzi o bliską rodzinę, np. mówię mojej mamie i teściom, iż chcemy kupić jedną większą rzecz i albo niech się sami złożą i kupią, albo dadzą pieniądze, a my sami wybierzemy prezent. Ale wśród dalszej rodziny i znajomych bym nie prosiła o kasę
- wyznaje pani Iza (nazwisko do wiadomości redakcji).
Nasza czytelniczka dodaje też, iż jeżeli ktoś pyta o prezent, najlepiej odpowiadać ogólnie. - Ogólnie nic bym nie mówiła o prezentach, chyba iż ktoś pyta o coś konkretnego. Większość prezentów i tak jest zwykle nietrafiona i gwałtownie ląduje w piwnicy, ale to już inna para kaloszy - dodaje w rozmowie z eDziecko.
Obecność jest największym prezentem
Zupełnie odmienne zdanie ma pani Iwona, która uważa, iż prośby o pieniądze mogą odstraszyć gości. -Często goście pytają mnie, co kupić córce na urodziny, ale ja zawsze odpowiadam, iż dla nas największym prezentem jest obecność. Nie wyobrażam sobie sugerować, co kto ma przynieść. Gdybym miała poprosić o pieniądze, chyba spaliłabym się ze wstydu - wyznaje kobieta.
Mama dziewczynki zauważa jednocześnie, iż niektórzy goście sami proponują składki na jeden większy prezent, co jej zdaniem jest idealnym rozwiązaniem. - Dzięki temu dzieci dostają coś naprawdę wartościowego, a nie kilka drobiazgów, które zaraz lądują na dnie szafy - podkreśla.
Niektóre rodziny próbują ułatwić gościom wybór, ale nie zawsze jest to dobrze odbierane. Jedna mama opisała sytuację, w której jej 8-letni syn dostał zaproszenie na urodziny kolegi z klasy, na którym znajdowały się rysunki wymarzonych prezentów - LEGO, piłka i samochód sterowany.
- Nie podobało mi się to, bo uważam, iż to zbyt kosztowne i trochę wymusza na gościach zakup drogich upominków. To zaproszenie trochę przypominało to, jakie wręczają narzeczeni na swój ślub. Tylko tam zamiast prezentów jest prośba o pieniądze, a zamiast kwiatów np. książki czy alkohol - wyznaje nasza czytelniczka.
A Ty co o tym sądzisz? Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl













