Miałem dwukrotnie okazję zostać matką zastępczą: teraz moje córki i ja mamy wszystko, czego potrzebujemy, żeby żyć godnie.
Urodziłem swoją pierwszą córeczkę, gdy miałem zaledwie osiemnaście lat. kilka czasu po porodzie zrozumiałem, iż poród nie jest tak przerażający, jak się wydaje. Wtedy już lejeminne macierzyństwo było powszechne, więc zacząłem poważnie rozważać tę możliwość.
Moja rodzina nie należała do najzamożniejszych. Rodzice ledwo wiązali koniec z końcem, a ja miałem jeszcze trzy siostry. W wieku siedemnastu lat wstąpiłem w małżeństwo z Piotrem. Z naszą małą córką Bogną ledwo wiązaliśmy koniec z końcem brakowało pieniędzy, a mieszkania nie mieliśmy. Zastanawiałem się wtedy nad lejem ną macierzyństwem, choć Piotr nie podzielał mojego pomysłu i mimo wszelkich prób nie udało mi się go przekonać, ale wydawało się to jedynym wyjściem z naszych problemów.
Po pewnym czasie przybyło nam drugie dziecko Lidia. Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza, a Piotr odszedł, nie wytrzymując presji. Zostałem sam z dwiema małymi dziewczynkami. Na szczęście matka i siostry weszły mi z pomocą: kiedy ja pracowałem, one opiekowały się naszymi córeczkami. Mimo to finanse nie pozwalały mi przetrwać kolejny miesiąc, więc postanowiłem wreszcie zrealizować pomysł, który kłębił się w głowie od lat.
Pojechałem do Krakowa i zgłosiłem się do agencji zajmującej się macierzyństwem zastępczym. Próbowano kilka razy wszczepić zarodek, ale bez skutku, a ostatnia ciąża zakończyła się poronieniem.
Wróciłem do domu i myślałem, iż poddałem się. Po sześciu miesiącach natknąłem się w Internecie na ogłoszenie: pewna klinika oferowała naprawdę dobre warunki. Zadzwoniłem, uznałem, iż warto spróbować. jeżeli się uda, tym lepiej; jeżeli nie, cóż, przyjmuje się to tak, jak jest.
Tym razem wszystko poszło po naszej myśli. Przez dwanaście miesięcy mieszkaliśmy w przytulnym mieszkaniu w nowym bloku. Przyszli rodzice dziecka, które nosiłem, byli hojni: kupowali nam drogie produkty spożywcze, dawali dziewczynkom zabawki, płacili za wyjścia do kina i do ZOO. Po dziewięciu miesiącach przyszedł na świat piękny, zdrowy chłopiec.
Wróciliśmy do naszej rodzinnej miejscowości, a wypłacona opłata za macierzyństwo zastępcze wystarczyła, by kupić dwupokojowe mieszkanie w naszej dzielnicy. Mieliśmy jeszcze przed sobą kolejny rok, w którym nie zamierzaliśmy niczego odmówić.
Dwa lata później ponownie zostałem matką zastępczą urodziłem dziecko dla rodziny chińskiej.
Teraz mieszkam w dużym domu razem z córkami, które mają wszystko, co potrzebują. Niektórzy mogą mnie krytykować, ale nie widzę w tym nic złego zapewniam rodzinie godne warunki, choćby jeżeli droga do nich jest nietypowa.



![Dorota Groyecka: Byłam z córką, gdy umierała. Do jej ostatniego oddechu [PODCAST]](https://m.mamadu.pl/22951c5b30be3b9821be9bf9500f814d,1920,1080,0,0.webp)








