I w tym momencie coś pęka. Bo nagle okazuje się, iż problem nie leży w liczbach, tylko w głowie.
Bogaty umysł to nie stan na koncie
W rozmowie, którą możecie obejrzeć na kanale YouTube Mamotoja, pada definicja bogactwa, której rzadko się dziś używa. Bogactwo nie jako „więcej”, ale jako „mam dokładnie to, co chcę mieć, i radzę sobie z resztą”. To stan umysłu, a nie stan konta.
Bardzo mocny jest moment, w którym Julia Izmałkowa opowiada o krótkiej, pozornie zwyczajnej sytuacji. Mówi komuś: „pewnie jesteś bardzo zajęty”. A w odpowiedzi słyszy: „Nie, ja mam czas”. I to zdanie uderza jak obuchem.
Bo kiedy ostatnio ktoś powiedział nam spokojnie, bez pośpiechu: „mam czas”?
Czas jako definicja luksusu
To właśnie ten moment w wywiadzie robi ogromne wrażenie. „Mam czas” nie oznacza braku obowiązków. Oznacza, iż ktoś nie żyje w permanentnym poczuciu braku, biegu, zadyszki. Nie jest „chomikiem w kołowrotku”.
Bogaty umysł – jak pada w rozmowie – to umysł zasobów. Czasowych, emocjonalnych, relacyjnych. To ktoś, kto ma czas dla ważnych ludzi i ważnych spraw. Kto nie żyje w ciągłym napięciu „zaraz, szybko, jeszcze tylko to”.
I trudno nie pomyśleć: ilu z nas naprawdę tak żyje?
Chcemy wszystkiego natychmiast. I to nas zubaża
Druga ważna myśl z wywiadu dotyka czegoś, co wszyscy znamy aż za dobrze – potrzeby natychmiastowych rozwiązań. Chcemy „plastra”. „Aspiryny”. Szybkiego efektu bez refleksji.
Gdyby dało się w dwie godziny zostać bogatym, każdy by to zrobił. Gdyby wystarczył jeden kurs, jeden zestaw nawyków, jedna poranna rutyna z matchą i medytacją – wszyscy bylibyśmy spełnieni. Ale takiej formuły nie ma. I bardzo trudno się z tym pogodzić.
Problem polega na tym, iż zamiast zatrzymać się i zapytać „dlaczego boli?”, wolimy połknąć tabletkę i iść dalej. Bez namysłu. Bez refleksji. Bez pytania o cenę.
Każda decyzja ma koszt. I rzadko go liczymy
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o „liczeniu ceny”. Bo nasza pensja to nie tylko kwota, która wpływa na konto. To także godzina powrotu do domu. To obecność (lub jej brak) przy wieczornej bajce. To poziom stresu, który przynosimy ze sobą do relacji.
To pytanie, czy po pracy mamy jeszcze energię na bycie z bliskimi. Czy jesteśmy „naładowani”, czy raczej emocjonalnie wypaleni. To wszystko jest kosztem – albo zasobem – naszej pracy i naszych wyborów.
A my bardzo często patrzymy wyłącznie na cyferki. I to – jak pada wprost w wywiadzie – jest właśnie biedny umysł.
Szczęście też jest formą zapłaty
To, czy jesteśmy szczęśliwi. Czy czujemy sens. Czy budzimy się w poniedziałek z myślą „chcę”, a nie „muszę”. To również jest zapłata. Albo cena, jeżeli tego nie ma.
Nie da się ocenić, czy coś jest „lepsze” lub „gorsze”, porównując wyłącznie liczby. Bo my nie jesteśmy tylko liczbami. Jesteśmy ludźmi – z emocjami, relacjami, granicami i potrzebą sensu.
Ten wywiad nie daje gotowych recept. Nie obiecuje szybkich efektów. Ale robi coś znacznie ważniejszego – zatrzymuje i zmusza do myślenia.
Całą rozmowę obejrzysz na kanale YouTube Mamotoja. jeżeli czujesz, iż temat bogactwa, pracy, ceny i sensu dotyczy także ciebie – ten wywiad naprawdę warto zobaczyć w całości.








![Gwarancja śniegu, buty Relaksy i przemoczone rękawiczki. Tak się zimą bawiły dzieci w PRL [GALERIA]](https://bi.im-g.pl/im/72/08/1f/z32541298IHR,Zima-w-miescie-w-czasach-PRL-.jpg)





.jpg)

