Na urodziny syna zaprosiliśmy całą klasę. "Myślałam, iż połowa nie przyjdzie i teraz mam problem"

gazeta.pl 1 godzina temu
Rodzice chcieli wyprawić dziecku huczne urodziny. Bali się, iż przyjdzie garstka osób. Lista obecności przeszła ich oczekiwania. "No nic, po prostu damy radę. Pożyczyłam składane krzesła od rodziców" - twierdzi mama.
Urodziny to dla dziecka bardzo istotny dzień. Maluchy nie mogą doczekać się przyjęcia, tortu, prezentów i spotkań z bliskimi, a rodzice dokładają wszelkich starań, aby cała uroczystość przebiegała jak najlepiej. Niestety, bywa, iż mimo najszczerszych intencji nie wszystko idzie zgodnie z planem. Jedną z częstych obaw jest to, iż mało gości przyjdzie na uroczystość. Pewna mama postanowiła temu zaradzić i zaprosiła więcej osób. Nie przewidziała jednak, że... swoją obecność potwierdzą wszyscy. Całą historią podzieliła się na forum Reddit.com.

REKLAMA





"Będzie zbyt zimno, by zorganizować coś na zewnątrz"
Wyszliśmy z założenia, żeby zaprosić całą klasę oraz naszych znajomych. Nie sądziliśmy, iż wiele osób potwierdzi swoją obecność. Byliśmy w wielkim błędzie
- zaczęła na wstępie kobieta.
Teraz autorka wpisu martwi się, iż jej dom jest zbyt mały i nie pomieści aż tylu osób. Próbowała podzwonić po innych salach i jakąś wynająć, ale niestety, większość tego typu miejsc była zajęta. "Planowo impreza ma trwać 2,5 godziny, z czego godzina jest konkretnie przewidziana na gry i zabawy. Będzie zbyt zimno, by zorganizować coś na zewnątrz. Znajomy może pożyczyć nam jednak namiot i grzejnik, który ustawilibyśmy na tarasie" - napisała.


Zobacz wideo Aneta Zając: o ile jeden rodzic obraża drugiego, to tak naprawdę obraża dziecko



"Kończy nam się limit osób"
Kobieta zastanawia się, jak ograniczyć liczbę gości. Chciałaby napisać rodzicom, iż z dzieckiem może przyjść tylko jeden opiekun. Nie wie jednak, czy taki pomysł będzie na miejscu.
Jesteśmy już na takim etapie, iż musimy odrzucać każdego, kto przegapił termin potwierdzenia obecności. Po prostu kończy nam się limit osób
- podsumowuje kobieta, która nie wie, jak ugości taką gromadkę.



Pod wpisem pojawiły się liczne komentarze od innych rodziców, którzy podzielili się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami.
"Po prostu przygotowałabym się na tłumną imprezę. Myślę, iż niektóre osoby, które potwierdziły obecność ostatecznie nie przyjdą" "Czegoś się nauczycie i zyskacie cenne doświadczenia na przyszłość. Cofnięcie zaproszenia może być postrzegane jako brak taktu. A zakładam, iż nie chcesz, aby ludzie kojarzyli z taką postawą ciebie i twoje dziecko. Ludzie czasem organizują imprezy w małych domkach. Większości to nie przeszkadza" - pisali.


"Pożyczyłam składane krzesła od rodziców"
Inna mama przyznała, iż wydarzyła jej się bardzo podobna sytuacja, bo właśnie planuje przyjęcie dla swojego trzylatka.
Nie spodziewałam się, iż tyle osób potwierdzi swoją obecność. Jeszcze w sobotę w naszym mieście jest inne wydarzenie, które ściągnie w te strony naszą dalszą rodzinę. Bardzo mnie cieszy, iż mój synek jest taki lubiany, ale kurczę, będzie pełna chata. No nic, po prostu damy radę. Pożyczyłam składane krzesła od rodziców. Będzie więcej miejsc siedzących
- napisała.



A gdzie według Was najlepiej wyprawić dziecku urodziny? Podziel się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w komentarzu albo napisz na maja.kolodziejczyk@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału