Obcy Mąż

newsempire24.com 4 dni temu

19 maja

Dziś znów mnie zostawił, jak zwykle.

„Kasia, przepraszam, muszę jechać.”
„Żona dzwoniła? Jedź, oczywiście. Przyzwyczaiłam się.”

Każdy raz bolał tak samo. Marzyłam, żeby został na noc. Poszlibyśmy do kawiarni, potem oglądalibyśmy film pod ciepłym kocem. Zaparzyłabym mocną kawę… Ale to były tylko marzenia. Adam nigdy nie ukrywał, iż jest żonaty, ma syna. Żony nie kocha, żyje dla dziecka. Czeka, aż skończy szkołę, i wtedy obiecywał, iż odejdzie do mnie.

Nie przejmowałam się jego żoną. Dlaczego miałabym myśleć o szczęściu obcej kobiety? jeżeli mąż przestał kochać, to po co go trzymać? Adam był jednak dobrym ojcem – nie chciał krzywdzić syna.

Nic, jeszcze będą i moje dni. Za dwa lata syn wyjedzie na studia, i wtedy… Będzie koc, filmy, wspólne życie. Marzyłam o córce, swojej kopii.

Dwa lata minęły szybko. Czekałam, aż dotrzyma słowa, ale zawsze znajdował wymówki.

„Rozumiesz, Lena ma chorą matkę, zabrała ją do nas. Nie mogę teraz, sam widzisz…”

Kiwałam głową, ale myślałam: ile jeszcze mam czekać? Do emerytury?

Spóźnienie. Test. Dwie kreski. Może to i dobrze… Poszłam do lekarza.

W przychodni, czekając w kolejce, zobaczyłam go. Wyszedł z gabinetu, prowadząc pod rękę kobietę z dużym brzuchem. Adam. Jak to możliwe?

„Pani się dobrze czuje? Jest pani blada.”
„Wszystko w porządku. Chcę się tylko przebadać.”

Lekarz potwierdził ciążę.

„W pani wieku – 35 lat – to już późno na pierwsze dziecko, ale nic strasznego. Właśnie przyjmowałam pacjentkę, 40 lat, syn w liceum, a ona z mężem postanowili mieć córeczkę. Dobra rodzina, szkoda było nie spróbować.”

Uśmiechnęłam się bez słowa. W głowie miałam chaos. Po co kłamał? Dlaczego obiecywał, iż odejdzie, skoro sam robił dziecko „nielubianej” żonie?

„Lisku, dziś nie przyjdę, wybacz…”
„W porządku. Ja też mam plany.”
„Jakie?”
„Idę do klubu z Magdą. Mam dość siedzenia w domu.”
„Jaki klub? To nie dla ciebie!”
„Nie mam rodziny, więc mogę. Jesteś cudzym mężem, nie masz prawa mi rozkazywać.”

Rozłączyłam się. On mi zabrania, a sam robi, co chce. Ja mam czekać jak wierna suczka, a on będzie żył pełnią życia.

Zrozumiałam, jaką rolę odgrywałam przez te lata. On dawał żonie wszystko, a mnie – ochłapy. I nie obchodziło go, iż czas ucieka, iż moje szanse na macierzyństwo się kurczą. No cóż, teraz będę miała swoje dziecko.

Adam przyjechał bez zapowiedzi. Płakał. Dziecko – córeczka – zmarło przy porodzie, choć wszystko zapowiadało się dobrze. Żona oszalała z rozpaczy.

„Co mam robić?”
„Być przy żonie. To wasze wspólne nieszczęście. Po co mnie okłamywałeś?”
„To kara za nasz grzech…”
„Bzdury. Sam jesteś winny. Kłamałeś przed żoną, przede mną, przed sobą… Idź do niej.”
„Kocham was obie. Nie potrafię wybrać…”
„Wynoś się. I nie wracaj.”

Zamknęłam drzwi i rozpłakałam się. Żal mi było jego żony – i siebie. Niedługo sama zostanę matką i rozumiałam jej ból.

Dzwonił jeszcze, przyjeżdżał pijany, ale nie wpuściłam go. Nigdy się nie dowiedział, iż urodziłam syna – jego syna. Dostał moje nazwisko, a w rubryce „ojciec” został pusty wpis. Klimek jest jego żywą kopią…

Statystyki mówią, iż 10% mężczyzn odchodzi do kochanek. Połowa wraca do żon. Ile kobiet wierzyło obietnicom, czekało latami… I nic nie dostało w zamian.

Dzisiaj wiem: nigdy nie buduj przyszłości na cudzym kłamstwie.

Idź do oryginalnego materiału