Podwyżki dla nauczycieli czy "rzucanie ochłapów"? "Brałem nadgodziny, żeby nie brać chwilówek"

gazeta.pl 3 miesięcy temu
Od 1 stycznia 2026 roku nauczycieli czekają kolejne podwyżki wynagrodzeń. Projekt ustawy budżetowej przewiduje wzrost płac o 3 proc. Ile zatem nauczyciele dostaną na rękę? Niewiele. "To jakaś kpina. Dostanę 90 zł podwyżki netto i znowu dogonią nas sprzątaczki, kucharki i konserwatorzy" - pisze w liście do redakcji eDziecka pan Tomasz (imię zmienione), który jest nauczycielem z wieloletnim stażem. Coraz częściej myśli o tym, by odejść z zawodu.Propozycja podwyżek dla nauczycieli wraz z początkiem nowego roku budzi mieszane uczucia w środowisku, które oczekiwało bardziej znaczących zmian. Minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego wzrosną od 155 do 186 zł brutto. Związki zawodowe domagają się wyższych podwyżek i powiązania pensji z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. - Znów dadzą nam jakieś ochłapy i powiedzą ludziom, iż nauczyciele otrzymali kolejną podwyżkę. Będzie kolejna nagonka na nas, iż zamiast uczyć, chcemy ciągle więcej pieniędzy. Tylko ja naprawdę nie chcę dziadować i zastanawiać się, czy z mojej pensji wystarczy nam do końca miesiąca - zaznacza w rozmowie ze mną pani Karolina, nauczycielka historii i geografii w jednej z toruńskich szkół. Podobnego zdania jest jednak wielu nauczycieli, którzy uważają, iż ich praca nie jest adekwatna do zarobków, które otrzymują.
REKLAMA


Zobacz wideo


Marcin Józefaciuk: Nauczyciele nie tylko chcą pieniędzy, oni chcą godnych warunków pracy


Nauczyciel: nie stać mnie na wyjazd wakacyjny. Mam dość życia ascety"Dostanę 90 zł podwyżki netto i znowu dogonią nas sprzątaczki, kucharki i konserwatorzy. Mam półtora etatu, bo inaczej nie utrzymałbym trójki dzieci. Przekroczyłem próg podatkowy o 400 zł, bo brałem nadgodziny, żeby nie brać chwilówek na zakup butów dla dzieci i w grudniu dostałem pensję o prawie 2 tys. mniejszą. Nie jestem górnikiem, ale nauczycielem o prawie trzykrotnie niższych dochodach. Jesteśmy ostatnią grupą zawodową traktowaną jak pariasi" - pisze w gorzkich słowach pan Tomasz. "Nie stać mnie na wyjazd wakacyjny, adekwatnie na nic oprócz życia od pierwszego do pierwszego. Moja pensja podstawowa to 5400 zł netto i muszę zasuwać na korkach i brać nadgodziny, żeby zarobić tyle, co moi uczniowie w pierwszej pracy. Rozważam zmianę zawodu, bo skończyłem cztery kierunki, w tym dwa dziennie, na renomowanych uczelniach, w czasach kiedy matura i studia były coś warte, a kończyła je garstka najlepszych osób. Dlatego nie rozumiem, dlaczego zarabiam mniej niż pan zatrudniony w MPO i prawie tyle samo co sprzątaczka, która nie odpowiada ani za wyniki, ani za zdrowie i życie uczniów, ani za nic innego" - dodaje.Tu warto dodać, iż Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się 10-proc. wzrostu wynagrodzenia zasadniczego oraz powiązania pensji nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Związkowcy podkreślają, iż proponowany wzrost to jedynie waloryzacja odpowiadająca prognozowanej inflacji, a nie realna podwyżka. To również zostało zauważone przez naszego czytelnika, który pisze, iż dziś "płaca minimalna rośnie średnio dwa razy rocznie i są to podwyżki rzędu 14-17 proc. Natomiast my - nauczyciele, dostajemy 3 proc. brutto, czyli ja np. ok. 90 zł raz w roku". "To jakaś kpina" - stwierdza dosadnie. Miało być lepiej, a warunki pracy i płacy stale się pogarszają. Nauczycieli zostało niewielu, a ci pracujący za kolegów, których nie ma i nie będzie, karani są zabieraniem dochodu, bo próg podatkowy nie zmienił się od wielu lat. Jak mam przeżyć święta za 3360 zł wypłaty, którą dostałem w grudniu, bo mi raty pożyczek (kredytu z takimi zarobkami nikt mi nie da) nie zamrozili. Słowem kicha i nieporozumienie- kwituje dosadnie oburzony nauczyciel. "Można nas publicznie obrażać, bo adekwatnie nasz statut prawny brzmi: 'nikt'. Nie jesteśmy szanowani, bo tylko w oświacie nikt nie ponosi konsekwencji za znieważanie nas, nie mamy poważania, bo nasza pensja to temat kpin - dopowiada. Pan Tomasz, który zdecydował się na wysłanie listu do naszej redakcji, zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny element tej całej układanki. Coraz więcej młodych odchodzi z zawodu nie tylko przez niskie zarobki, ale wyzwania, którym nie są w stanie sprostać. "Obecnie potrzebni są jeszcze lepiej przygotowani i twardsi nauczyciele z powołania, bo 1/3 klasy ma orzeczenia, pojawiają się dzieci z innych państw lub wracające z ośrodków młodzieżowych, a kadra jest coraz starsza. Jaki informatyk, matematyk czy polonista z pasją przyjdzie do szkoły za 4500 zł netto z obietnicą, iż po 25 latach pracy dostanie 5400 netto, jeżeli będzie miał wychowawstwo i wszystkie te owiane sławą dodatki po kilka złotych?" - pyta autor listu.


Jestem wychowawcą klasy piątej w szkole podstawowej, gdzie jest 25 dzieci i aż 19 z nich ma różnego rodzaju orzeczenia. Lekcję muszę przeprowadzić tak, by dostosować ją do każdego ucznia. Czy to jest wykonalne, kiedy jeden ma dysleksję, inny dysgrafię? Jest autysta, który potrzebuje ciszy i spokoju i obok chłopiec z ADHD, któremu trudno wysiedzieć przy stoliku. Ja jestem sama jedna. Kończyłam studia pedagogiczne, nie jestem terapeutą, nie jestem psychologiem- wtrąca pani Karolina, która w rozmowie ze mną przyznaje, iż również czuje niezadowolenie z zapowiadanych przez rząd podwyżek. - Dają marne grosze, a wymagają cudów na kiju - zaznacza nauczycielka. Podwyżki dla nauczycieli. Jak będą wyglądać w szczegółach? Projekt budżetu zakłada, iż średnie wynagrodzenia nauczycieli będą się kształtować następująco:nauczyciel początkujący: 6 872,47 zł,nauczyciel mianowany: 8 060,92 zł,nauczyciel dyplomowany: 10 300,06 zł.Średnie wynagrodzenie to wskaźnik służący do analizy wydatków na płace, a nie kwota, którą nauczyciel otrzymuje "na rękę". Jak to będzie przekładać się w szczegółach? Chociaż jeszcze nie są znane konkrety (MEN planuje podać szczegóły z początkiem nowego roku), szacuje się, iż minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego wzrosną w 2026 roku od 155 do 186 złotych brutto. Tu warto dodać, iż MEN wskazuje, iż od 2023 do 2026 roku pensje nauczycieli wzrosły łącznie o ponad 40 proc. Jak podaje portal rmf24.pl, wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer potwierdziła, iż w 2026 roku przewidziano 3-proc. podwyżki dla całej budżetówki i zaznaczyła, iż na większe podwyżki nie ma w tej chwili przestrzeni.


A Ty? Co sądzisz o podwyżkach pensji dla nauczycieli? Jakie jest Twoje zdanie w tej sprawie? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl. Gwarantuję anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału