Kasia, moja synowa, zadzwoniła rano i poprosiła, żebym odebrała Szymka z przedszkola w Warszawie, bo utknęła w
biurze. Dla mnie to była przyjemność – uwielbiałam chwile, kiedy mały wpadł w moje objęcia, pachniał kredkami i ciepłym mlekiem, a ja czułam się potrzebna. Gdy jednak weszłam do sali, pani Marta, wychowawczyni, przywitała mnie nie zwykłym, uprzejmym […]