Wrześniowy szturm na lekarskie gabinety. "Zaświadczenia są zbędne i szkodliwe"

gazeta.pl 7 godzin temu
W sierpniu i wrześniu gabinety lekarzy rodzinnych przeżywają prawdziwe oblężenie. Rodzice masowo zgłaszają się po zaświadczenia wymagane przez przedszkola, żłobki czy organizatorów zajęć dodatkowych. Problem polega na tym, iż - jak podkreśla Porozumienie Zielonogórskie - "wiele z tych zaświadczeń nie ma żadnego uzasadnienia w przepisach".Kwestia wydawania zaświadczeń od lat budzi kontrowersje. Z jednej strony są przepisy nakładające na lekarzy obowiązek ich wystawiania, z drugiej - liczne oczekiwania placówek, które nie mają podstawy prawnej. Nie istnieje jedna ustawa porządkująca ten obszar. Poszczególne zapisy rozsiane są w różnych aktach prawnych: od ustaw oświatowych po przepisy dotyczące sądownictwa czy pieczy zastępczej. Co istotne, regulacje te nie są konsultowane z lekarzami, którzy później muszą je realizować.
REKLAMA


- Zaświadczenia, to temat, który powraca co roku jak bumerang. Z naszej perspektywy są dodatkowym obciążeniem organizacyjnym, które szczególnie we wrześniu znacząco wydłuża czas pracy i ogranicza dostępność wizyt - mówi dr Agata Sławin, lekarka rodzinna i ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego, którą cytuje portalsamorzadowy.pl


Zobacz wideo


Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!


Nieuzasadnione wymagania placówek? "Nie istnieje obowiązek"Rodzice często proszeni są o dokumenty potwierdzające możliwość powrotu dziecka do żłobka czy przedszkola po chorobie. Tymczasem, jak wyjaśniają lekarze, takie zaświadczenia nie są świadczeniem finansowanym przez NFZ, dlatego nie istnieje obowiązek ich wystawiania."Badanie lekarskie przeprowadzone w danym dniu nie wyklucza rozwinięcia się infekcji w ciągu kilku następnych godzin, czy kolejnego dnia, nie stanowi więc żadnej gwarancji dobrego stanu zdrowia dziecka przyjmowanego rano do placówki" - podkreśla dr Sławin dla wyżej cytowanego źródła.Dodaje też, iż wizyta po zaświadczenie to dodatkowe obciążenie, szczególnie dla dzieci. "Dla malucha to wręcz dodatkowe ryzyko, bowiem dziecko po przebytej infekcji zmusza się, aby wraz z rodzicami odbyło dodatkową, zbędną wizytę w przychodni. Zostaje przez to narażone na dodatkowy kontakt z chorymi pacjentami i ryzyko kolejnej infekcji. Rodzice tracą czas na nieuzasadnioną wizytę, a miejsca dla chorych pacjentów są niepotrzebnie zablokowane".


Lekarz nie od wszystkiegoLekarze rodzinni podkreślają, iż wiele instytucji traktuje ich jako źródło wszelkich potrzebnych zaświadczeń - od udziału w zawodach sportowych po rekrutację do żłobków prywatnych czy służb mundurowych. Tymczasem lekarz POZ nie ma podstaw prawnych ani kompetencyjnych, aby orzekać w takich sprawach."Lekarz rodzinny nie powinien orzekać w sprawach, które wykraczają poza jego kompetencje i możliwości diagnostyczne. Trzeba pamiętać, iż wystawiając dokument, bierze odpowiedzialność za konsekwencje zdrowotne. Tymczasem wiele takich zaświadczeń służy ochronie organizatora wydarzenia czy instytucji, a nie dobru pacjenta" zwraca uwagę dr Agata Sławin.Gdzie sprawdzić, które dokumenty są obowiązkowe?Eksperci przypominają, iż nie wszystkie dokumenty wymagane przez placówki są zgodne z prawem. Pomocą dla pacjentów jest "Nawigator Pacjenta" przygotowany przez Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. "To źródło wiedzy dla wszystkich, kto chce lepiej zrozumieć swoje prawa i obowiązki w systemie ochrony zdrowia. W prosty sposób wyjaśnia skomplikowane przepisy i podpowiada, jakie dokumenty lekarz POZ ma obowiązek wystawić w ramach NFZ, a jakie nie są finansowane ze środków publicznych" - informuje Porozumienie Zielonogórskie.
Idź do oryginalnego materiału